Elektromobilność po Polsku

Czy to to clickbaitowy tytuł? W żadnym razie. Jak najbardziej poprawny.
Już za niecały tydzień zostanie uruchomiony proces przyjmowania wniosków na dofinansowanie zakupu samochodu elektrycznego.

Minister Sasin obiecywał 1 mln polskich, tanich samochodów EV, ale się ich nie doczekaliśmy (i zapewne nie doczekamy), ale za to dostaliśmy łaskawie możliwość obniżenia kosztów zakupu takiego auta.

Zanim pobiegniecie do salonów albo będzie dzwonić do handlowców, poczytajcie jakie musicie spełniać warunki:
1. Auto brutto nie może przekroczyć 125 000 PLN
2. Musicie nim przejeżdżać minimum 10 000 km rocznie
3. Obowiązkowo musicie wykupić OC oraz AC na wybrany samochód elektryczny
4. Odsprzedać go możecie dopiero po dwóch latach od zakupu
5. MAKSYMALNA kwota dofinansowania wynosi 18 750 PLN

Zapoznaliście się z wytycznymi? No to teraz zobaczmy ceny samochodów elektrycznych w Polsce. Kolejność od najtańszego do najdroższego, podane ceny są katalogowymi cenami.

  1. Skoda CitiGO EV, od 81 900 pln (cena dla posiadaczy rezerwacji czekających na dostawy)
  2. Volkswagen e-Up, cena od 97 990 pln (dostawy planowane najwcześniej na drugą połowę roku)
  3. Smart EQ ForTwo, cena od 96 900 pln (model z długim czasem dostawy)
  4. Smart EQ ForFour, cena od 98 400 pln (model z długim czasem dostawy)
  5. Nissan Leaf, cena od 118 000 pln
  6. Opel Corsa-e, cena od 124 900 pln
  7. Peugeot e-208, cena od 124 900 pln
  8. Renault Zoe, Cena od 124, 900 pln

Wydaje się, że lista jest pokaźna, ale tylko 4 z tych samochodów mamy dostępne tak naprawdę bez problemowo. W większości są to też auta, które w swoich bazowych wersjach nie zachwycają zasięgiem efektywnym przez co albo zwiększy się czas podróży do celu albo ludzie dalej będą podróżować swoimi spalinowymi samochodami. Nie wiadomo czy w ramy dofinansowania łapać się będą dwa modele Honda-e oraz nowy Fiat 500e.

Do życzenia też pozostaje pokrycie Polski siecią szybkich i normalnych ładowarek. Tutaj coś się dzieje ze strony Lotosu, Orlenu i paru firm prywatnych (Tesla, GreenCell)

Odpadają również wszystkie większe samochody – od Mazdy MX-30, Kony Electric i Kii E-Niro po VW serii ID (na razie tylko ID.3) kończąc na modelach od Tesli czy Porsche Taycan.

Jak podaje portal elektrowoz.pl w program dofinansowania nie będzie się łapały samochody demonstracyjne i samochody używane. I zakup tylko jednego auta będzie dofinansowywany. Auta kupowane w leasing także nie będą łapać się do programu dofinansowania.

Największym bólem jest chyba fakt, że nie można starać się o dofinansowanie z myślą o kupnie samochodów hybrydowych czyli propozycję VW takie jak GTE i e-Golf czy Skody w postaci Octavii-iV i odmiany RS-iV też nie łapią się w ramy dofinansowania. Przykro.

Problemem też jest fakt, że od dnia podpisania umowy o dofinansowanie przyszły posiadacz elektrowozu ma 45 dni na sfinalizowanie transakcji i wysłanie reszty dokumentów potwierdzających zakup, rejestrację oraz ubezpieczenie auta.

Co może cieszyć to to, że dofinansowanie jest bezzwrotne tak długo jak wywiązujemy się z umowy i zasady dofinansowania.

Na koniec zostawiłem smaczek, ponieważ twój nowy świeżo kupiony samochód musi mieć naklejoną naklejkę której wzór widzicie poniżej, a pod wzorem jest pokazane jak prawidłowo musi być ona naklejona na samochodzie.

Wyliczenia oraz zdjęcia pochodzą z portalu: elektrowoz.pl