Grand Prix Węgier – Mechanicy bohaterami dnia

I ja wiem, że na zdjęciu widzicie Mercedesa, którym Lewis Hamilton zapewnił nam kolejne nieciekawe prowadzenie, ale autentycznie bohaterami dnia są mechanicy Red Bull Racing, którzy po totalnie pechowym wyjeździe Verstappena na okrążenie rozgrzewkowe (Max zablokował hamulec, wpadł w poślizg i wjechał w bandę uszkadzając przednie skrzydło i… zawieszenie swojego bolidu.

Po tym jak Max dojechał do swojego pola startowego rozpoczął się istny wyścig z czasem, bo mechanicy nie tylko musieli wymienić cały przód, co było relatywnie prostym i szybkim zadaniem, ale musieli naprawić całe zawieszenie z lewej strony bolidu które uległo wygięciu. Udało im się na sekundy przed końcem regulaminowego czasu

Wyścig wystartował. Z paroma kontrowersjami. Pierwsza – Kimi Raikonen dostał 5 sekund kary za “nietrafienie” w miejsce startowe, Valtteri zrobił false start, tłumacząc to że zmyliły go informacje na kierownicy, a drugi zespół mechaników RedBulla został oskarżony o podsuszanie miejsca startu Alexa Albona, który i tak miał mocno spartolony weekend z kwalifikacjami na czele.

Sam wyścig od początku do końca był prowadzony przez Hamiltona, któremu niewiele brakowało żeby zdublował całą stawkę. Ale to była ta nudna część wyścigu. Trochę lepiej było już za plecami Brytyjczyka. Walka trwała praktycznie od początku, najwięcej pracy w wynik włożył zatówno Verstappen jak i Bottas, który po bardzo złym starcie musiał gonić Holendra i ostatecznie brakło niewiele bo tylko 0,7 sekundy. Albon po katastrofalnej sobocie przebijał się do przodu. Williams, który sprawił największą niespodziankę dochodząc do Q2 skończył ostatecznie na końcu stawki.

Rozczarował także Racing Point, który mając drugą linie zaprzepaścił totalnie wyścig – Stroll zaraz za podium, Perez dopiero P7. Ferrari zostało już na stałe przywitane do “drużyn środka”. W połowie wyścigu zostali zdublowani, “Genialni stratedzy” z Ferrari opracowali najgorszy możliwy scenariusz dla Charlesa. Vettel punktuje.

McLaren również poniżej oczekiwań. Norris bez tempa, Sainz z problemami. Renualt również bezbarwne

Największym plusem za to w ten weekend obok kierowców RedBulla o czym za chwilę, był zespół Haasa. Po okrążeniu rozgrzewkowym zapadła chyba decyzja va-banque w zespole i zostały zmienione opony z pośrednich na twarde slicki. Efekt? Kevin Magnussen z punktami i P9. Drugi jasny punkt i plus GP Węgier to kierowcy Red Bulla. Max po arcytrudnym zadaniu jakie stało przed jego mechanikami z sukcesem rozdzielił “Czarne strzały” i nie dał szans Bottasowi żeby dać się dogonić, finiszował na P2 i Alex Albon, który wręcz świetnie odrobił stratę jaką zafundował mu jego zespół w sobotę kończąc wyścig na P5 zaraz za plecami Strolla (a startował z P13).

Z tych mniej miłych informacji na GP Węgier znalazły się dwie osoby zakażone koronawirusem, ale jak podają przedstawiciele F1, nie był żaden z kierowców ani pracowników zespołów.

Teraz czeka nas weekend przerwy i za dwa tygodnie czeka nas podwójne Grand Prix na torze Silverstone.

zdjęcia: Formula 1/FIA