2020 DTM Spa; 08 Robert Kubica (POL), Orlen Team ART

Słów parę o pierwszym wyścigu DTM

Jesteśmy po pierwszym wyścigu DTM sezonu 2020. Ale czym jest DTM? Deutche Tourenwagen Masters. Druga po BTCC najważniejsza seria wyścigów samochodów turystycznych.
Czym jest samochód turystyczny? To popularne i znane wszystkim modele BMW, Audi czy dawniej Mercedesa, takie jak modele RS4 czy M4. Tyle, że tutaj w wersjach nawet nie eksperymentalnych, a ekstremalnych – dwulitrowe silniki turbo generujące około 600 koni mocy, napęd na tył i nadwozie tylko w paru miejscach przypominające cywilne odpowiedniki.

W porównaniu do F1 – nie mamy określonej liczby okrążeń, tylko czas trwania wyścigu. Zawodnicy mają jeden obowiązkowy pit-stop. Komunikacja z inżynierem jest możliwa tylko podczas postoju w boksie. Auta DTM posiadają system DRS, ale jest on ograniczony do liczby użyć, a prócz tego jest system “Push-to-pass”, który dodaje 60 koni mocy. Jego użycie również jest ograniczone w trakcie wyścigu.

W sobotę, 2 sierpnia odbyła się pierwsza runda sezonu 2020. Pierwsze spotkanie kierowców z torem jak i z autami. I tor był niespodzianką dla wielu – trening był mokry, kwalifikację i wyścig który odbył się zaraz po nic (w sumie po 2h) odbywał się przy pięknej i słonecznej pogodzie.

Był to też pierwszy sprawdzian Roberta Kubicy w warunkach wyścigowych i ekipy ART Grand Prix. Jak wypadli? W treningu bardzo dobrze. Robert pokazał, że mokry tor nie jest mu straszny nawet w samochodzie o tak innej specyfikacji jak jego M4 Class1. Zameldował się na 4 miejscu zaraz za Marco Wittmanem. Trening zgarnął dla siebie Nico Muller z AUDI SPORT TEAM ABT SPORTSLINE. W suchych kwalifikacjach już nie było tak cudownie. Robert startował dopiero z 14 miejsca, zaraz przed Harrisonem Newey`em (tak, syn Adriana, inżyniera RedBull Racing). Jedynym pechowcem był Ferdinand Habsburg (tak, z tych Habsburgów), który stracił panowanie nad swoim Audi i rozbił je podczas treningu.

W samym wyścigu od początku dominowały samochody Audi. Akcji było dużo, dostarczali jej głównie kierowcy z pierwszej 10 – pojedynki Muller – Green – Duval – Rockenfeller – Rast były jednymi z najciekawszych. Robertowi też dobrze szło, do jedynego pit-stopu na którym mechanicy ART nie poradzili sobie dobrze i RK wyjechał na 14 miejscu z boksu (wjeżdżał na bardzo dobrej 8 lokacie). W samej końcówce Duval uległ Greenowi, a Rast (obecny mistrz DTM) ustąpił miejsca Rockenfellerowi. Największym pechowcem tego wyścigu jest Shledon Van Der Linde. Sympatyczny Południowoafrykańczyk na trzecim okrążeniu widocznie zwolnił i zjechał do boksu. Po wyjeździe i kolejnych trzech kółkach zjechał ponownie od boksu, żeby dać naprawić swój samochód mechanikom. Kosztowało go do stratę 3 okrążeń.

Gdyby nie błędy zespołu Robert miał szansę na ukończenie wyścigu w pierwszej 10 co byłoby największą niespodzianką, bo Kubica jest debiutantem tak samo jak jego zespół prywatny. Fenomenalna jazda kierowców Audi (oraz przygotowanie technicznie samochodów) dała im 5 pierwszych miejsc. Jestem bardzo ciekaw jutrzejszego wyścigu. Czy Van Der Linde będzie miał więcej szczęścia i czy zobaczymy na torze Ferdinanda Habsburga (tak, z tych Habsburgów)

Zdjęcie: DTM