2020 DTM Spa; Start, 33 Rene Rast (GER), Audi Sport Team Rosberg, 04 Robin Frijns, (NED), Audi Sport Team Abt Sportsline

Drugi raz na Spa – słów parę o drugim wyścigu DTM

Niedziela, godzina 10:40 i startują kwalifikację. W pełnym składzie tym razem, bo Habsburg również wystartował z ostatniego 16 miesjca.

Same kawalifikację bardzo dobre. 12 czas RK dawał nadzieje, pomimo że zespół jak na debiutantów przystało – dalej krąży trochę jak dziecko we mgle. Problemy ze skrzynią, widocznie wolniejsze auto na prostych co na Spa uwidacznia się jeszcze bardziej.

W czołówce walka na milimietry, bez pardonu. Debiutanci obracają weteranów (Neway dostał karę przejazdu przez boks).

Muller bardzo dobrze jechał, co dało mu zwycięstwo. Bohaterem dla mnie był Habsburg, który pomimo problemów (po pit stopie na 16 miejscu) jechał tempem lidera Nico Mullera. Neway odpadł, Habsburga dopadły kolejne problemy, który stracił 13 pozycję na koszt Glocka, który po pitstopie spadł na 14 miejsce. Robert po obowiązkowym postoju zgłaszał problemy z przyczepnością swojego BMW i problemy z dociskiem z przodu – pech debiutanta.

Frijns na 19 okrążeniu bronił się przed ciśnieniem jakie zaczął mu wytwarzać Frijns. Wittman po drugim pit stopie na 14 minut przed końcem wyścigu wszedł w pełny tryb ataku. Taktykę nowych opon wykorzystał ten Habsburg, którego tempo było wręcz niesamowite.

13 minut przed końcem Rast zaczął dojeżdżać do lidera Mullera. Green na dojeździe do pierwszego zakrętu wyprzedził Rockenfellera i zaczął się napędzać w drodzę po walkę o podium.

Na 10 minut przed końcem Rast wyprzedził Mullera i zaczęła się bezprecedensowa walka o pierwsze miejsce.

Wyścig wygrał Rast przed Mullerem i Frijnesa . Audi pokazało totalną dominację, 5 czołowych samochodów to właśnie auta na bazie RS5. Walka Rasta, który jest obecnym mistrzem DTM oraz Mullera trwała do ostatnich sekund co ekscytowało jeszcze bardziej. Ostatnie zakręty były to błędy zarówno po stronie Nico jak Rene, ale to Rast wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.

Tempo Roberta było niezadowalające, ale to nie tylko jego wina, ale także zespołu który przez cały weekend miał problemy z ustawieniem bolidu oraz doskwierały im problemy techniczne podczas pracy w pitstopie. Miejsce w końcówce stawki nie powinno nas dziwić. Długa droga przed zespołem ART, ale jest światełko w tunelu. Zadanie o tyle trudniejsze, że nie są zespołem fabrycznym tylko prywatnym.

Po dwóch wyścigach uważam, że Robert nie powinien porzucać DTMu po jednym sezonie. Czekamy na kolejny wyścig, a ten już 14-16 DTM zagości na torze Lausitz Ring