Gorąc i szaleństwo- Wrażenia po GP Hiszpanii w Formule 1

Na wstępie bardzo chciałbym was przeprosić za brak podsumowania podwójnego Grand Prix w Silvertone – GP Wielkiej Brytanii i GP 70-lecia, ale dla mnie te wyścigi były tak bezbarwne (no może prócz zwycięstwa Maxa Verstappena, ale o tym jutro), że po prostu nie miałem ochoty nic pisać. I nie – kaszana z oponami Pirelli nie była warta rozpisywania się o tym. i tak – podziwam Hamiltona za utrzymanie pierwszego miejsca.

Jednak zostawmy Wielką Brytanię i przenieśmy się do upalnej Hiszpanii. Areną walki był kultowy tor Circut de Barcelona-Catalunya, która przywitała kierowcą upalną pogodą i obudziła flashbacki Mercedesowi z GP 70-lecia (wysoka temperatura była jedną z przyczyn niemocy duetu Hamilton-Bottas na Silverstone). Z bojowymi nastrojami zespoły rozpoczęły treningi. A tam – największym zaskoczeniem piątkowych treningów był… Romain Grosjean, który niespodziewanie znalazł się na 6 miejscu zaraz za dutem Scuderii Ferrari (na 5 miejscu znalazł się Seb Vettel). Sobota była nie mniej emocjonująca, a to dlatego że… Romain wskoczył na 5 miejsce podczas treningów, czwarty był Daniel Riccardo. Za Grosjeanem na 6 miejscu usadowił się Leclerc i na 7 miejscu Carlos Sainz Jr.

Sobotni trening nr 3, który odbył się przed samymi kwalifikacjami obfitował w jedną niespodziankę i jeden bardzo dziwny wypadek. Niespodzianką był Carlos, który rozbudził nadzieje hiszpańskich kibiców na wysoką lokatę w kwalifikacji ustanawiając podczas treningu czwarty czas, plasując się zaraz za Maxem Verstappenem. Dziwnym wypadkiem był, powiedzmy nieporozumienie pomiędzy Kevinem Magnussenem z Haasa i Estebanem Oconem z Renault. Esteban przepuścił K-Maga, który miał zdecydowanie lepsze tempo od niego i jak uznał francuz – Duńczyk musiał robić okrążenie pomiarowe, przepuścił go w zakręcie, po czym sam zaczął nabierać prędkości. Co zrobił nasz sympatyczny Kevin? Zjechał do środka i wyhamował praktycznie do zera zmuszając Estebana do szybkiej rekacji zakończonej rozbiciem przodu na bandzie. I na szczęście zarówno jednego jak i drugiego – obyło się bez dużych konsekwencji, Renault Ocona wymagało wymiany skrzydła, a Magnussen nie otrzymał żadnej kary za ten manewr.

Kwalifikację to był show “Czarnych strzał”. Hamilton miał bardzo dobre tempo, ale Bottas pokazał że kwalifikację będą jego. Aż do Q3 w którym to Lewis pokazał kunszt i to jak piekielnie szybkim kierowcą jest i jaki demoniczny bolid posiada. Pola startowe okupowali w kolejności – Hamilton, Bottas, Verstappen, Perez, Stroll, Albon, Sainz, Norris, Leclerc i na P10 Gasly, dla którego ten okrojony sezon może być najlepszym w historii. Nie dość, że Pierre udowadnia swoją wartość to pokazuję swoim dawnym szefom, że postawienie na Albona mogło być błędem.

Niedziela, godzina 15:00. Hymn Hiszpanii wybrzmiewa na torze, kierowcy chwilę później wchodzą do swoich bolidów, które są ustawiane na polach startowych. P1 i P2 – Hamilton i Bottas. Zaraz za nimi Max, który ma raptem dwie szanse zanim “Czarne Strzały” napędzą się na szybkiej sekcji toru. Światła i… Bottas się spóźnia, Hamilton startuję “na pełnej”. Max wykonuję plan i znajduje się zaraz za Lewisem. Do walki dochodzi też między Perezem i Strollem, którzy wskakują za bolid RedBulla. Tak zaczyna się 66 okrążeń walki w gorącu. Nie będzie zaskoczeniem kiedy napiszę, że Lewis jedzie swój wyścig, tak swój, że dubluję zawodników i zatrzymuje się przed swoim zespołowym kolegą, który jechał na 3 miejscu. Sam wyścig obfitował w parę świetnych pojedynków – Leclerc vs Norris, Vettel z całą resztą (Albon, Sainz, Gasly, Norris, Riccardo). Były też niebezpieczne sytuacje jak ta w której Raikkonen wyprzedzał Magnussena, a ten prawie go zmiótł na prostej startowej.

Co zapadło mi najbardziej w pamięć z tego wyścigu? Przede wszystkim groźba deszczu kiedy to w okolicach toru nagle pojawiła się wielka burzowa chmura i ściana deszczu, które koniec końców terroryzowała okolicznych mieszkańców. Drugą rzeczą będą dialogi przez radio. Na czoło tutaj wychodzi Max, który wręcz prosił już o to żeby go nie informować o tym co się dzieje z Hamiltonem i Bottasem kiedy cytat “sami nie potrafimy rozwiązać swoich problemów”. Spotkało się to z ostrą reprymendą ze strony inżynira wyścigowego. Drugim takim komunikatem była rozmowa Vettela ze swoim inżynierem. Po tym jak Leclerc musiał wycofać się z wyścigu po awarii silnika, Seb zadał proste pytanie – “Czego ode mnie oczekujecie teraz”. Pytanie nie spotkało się z odpowiedzią i również przed tym pytaniem nie było żadnego kontaktu z “bazą” Scuderii. Po dłuższej chwili odezwał się inżynier pytając Vettela, co sądzi co powinni teraz zrobić. Nie trzeba być Nostradamusem, żeby wyobrazić sobie z jaką reakcją Sebastiana spotkał się ten komunikat.

Na koniec na pewno fajnym obrazkiem była rozmowa Wolffa z Hornerem podczas celebrowania zwycięstwa, która rozpoczęła się od słów “A jednak podczas gorąca też nie udało wam się wygrać”. Później była to bardzo konkretna rozmowa o jakości opon od Pirelli i o tym jak dziwne są to mieszanki.

Liderem i to dominującym jest Lewis Hamilton, który w tej chwili już ma 132 punkty i idzie pewnie po 7 tytuł mistrza świata. Na drugim miejscu “młody gniewy” Max Verstappen, który odskoczył trzeciemu Bottasowi. Czwarte miejsce dla Leclreca, który traci 44 punkty do Fina.

28 sierpnia zespoły i zawodnicy meldują się na belgijskim Spa-Francochamps.