Gdzie ten deszcz?! – podsumowanie GP Belgii

Przewrotny tytuł bo osobiście niemiłosiernie denerwowało mnie to ciągłe parcie na deszcz w Belgii. Efekt tego był taki, że wszelkie relację czy to z treningów czy z kwali zaczynały się słowami “A mogło padać”.

Mogło, ale nie padało. I wiecie co? Deszcz niczego by nie zmienił w tym wyścigu. Byłby tak samo nudnawy i bezbarwny jak to co widzieliśmy podczas transmiji.

Najjaśniejszy punkt? Według mnie walka o miejsca od 4 do 9. Na pochwałę na pewno zasługuję postawa teamu Renault – zarówno Riccardo jak i Ocon spisali się bardzo dobrze, finiszując odpowiednio na czwartym i piątym miejscu. Szczególnie dużo dobrego idzie na konto Estebana, którego epicka trój walka z Albonem i Norrisem była jednym z fajniejszych momentów końcówki wyścigu.

Dublet Mercedesa był pewny, zaciekawiło mnie raczej to co Bottas miał “na łączach” z inżynierem i tym, że nie mogą się ścigać. Valtteri był wyraźnie zdziwiony tą informacją.

Medal, order i tytuł bezapelcyjnego kierowcy dnia otrzymuję Pierre Gasly, którego tempo było wyśmienite i gdyby nie Samochód Bezpieczeństwa po małym incydencie (o którym za chwilkę) to mógłby sprawić wielką niespodziankę. Miło było zobaczyć bolidy Alpha Tauri zdolne do walki.

I wspomniany wcześniej incydent. Pecha miał Antonio Giovinazzi, który stracił kontrolę na wyjściu z zakrętu i roztrzaskał swój bolid w drobny mak. Jadący za nim Raikkonen miał dosłownie farta, że był w miarę blisko tej sytuacji i nie stał się postronną ofiarą, takie szczęścia nie miał George Russell, który ratując się przed wirującym bolidem Tonio oberwał urwanym kołem co spowodowało jego pocalunek z bandą i rozbicie bolidu.
Z całej sytuacji najważniejsze jest to, że nikomu nic się nie stało, a jedynie maszyny ucierpiały.

Wideo z tego wypadku macie poniżej

Największy przegrany? Carlos Sainz. I to podwójnie. Po pierwsze, awaria silnika i układu wydechowego uniemożliwiła mu start, a miał bardzo dobre kwalifikację, a drugi – co realizator pokazał na chwilę, dotarło do Carlosa jak wielki błąd mógł popełnić podpisując kontrakt ze Scuderią Ferrari.

Za tydzień cyrk F1 ląduje na włoskiej Monzie, gdzie Verstappen znowu zajmie 3 miejsce, a Bottas nie będzie miał pozwolenia od Toto Wolffa na lekkie szczypanie po kostkach Lewisa Hamiltona.

zdjęcie: Formula1.com