Katana produkcji niemieckiej – słów kilka o Toyotcie GR Supra

Na początek muszę to przyznać i zaznaczyć. Z autem miałem tylko 3h do czynienia co daje łączny czas 4 dni przez ostatni rok. Auto było testowane w ramach tak zwanego “testu konsumenckiego” ponieważ najnowsza inkarnacja legendy Toyoty jest na liści aut, z którego jeden wjedzie do garażu na stałe. Tym słowem wstępu zapraszam już do moich wrażeń. Ah – i jeszcze jedna wymówka. Zdjęcia robiłem telefonem, bo wyjeżdżając do Długołęki nie zapowiadało się na poprawę pogody.

Poniedziałek, dla niektórych dzień jak każdy inny dla mnie poniedziałki zawsze oznaczały coś złego. A od pewnego czasu wręcz demonicznego. Jednak od początku weekendu wiedziałem, że ten jeden konkretny poniedziałek będzie wyjątkowy. Dlaczego? Miałem dostać GR Supre do testów. Bez obserwatora na prawym fotelu. Tylko ja i maszyna. Przez 3h.

Auto w ramach sprawdzenia przed zakupem udostępnił salon Toyota Dobrygowski w Długołęce, za co na wstępie chcę podziękować, bo ten test rozwiał wiele moich niepewności i dał się też przekonać do Supry 5 generacji.

Jak wyglądało pierwsze spotkanie po ponad roku od pierwszej krótkiej jazdy testowej? Supra jest niewiele mniejsza od RX-8, powiedziałbym, że bardzo blisko jej rozmiarami. I pierwsze pytanie – to dlaczego to dwumiejscowe auto? Ano dlatego, że dużo miejsca zajmuje silnik. Maska jest relatywnie długa, ale nie potężna. Po przejściu i pooglądaniu auta, wskoczyłem za kierownicę.

Chwila ustawienia pozycji za kółkiem, samej kierownicy oraz lusterek. Dużych lusterek, które mają bardzo denerwującą właściwość. Po chwili usadowiony w kokpicie rodem z BMW, wciskam starter i auto budzi się do życia. Przyjemny mruk 6-cylindrowej jednostki uspokaja. Ale to tylko chwilowe uczucie. Wbijam wsteczny, odpala się kamera cofania – wręcz must have w tym aucie bo w lusterku wstecznym widać… obrys tylnej szyby i to co masz w bagażniku. Serio. Uczucie ciekawe, ale mało pomocne. Za to pomocne są lusterka. Duża powierzchnia lustra pozwala na orientację co się dzieje za nami.

No i wyjeżdżam koślawo bo nie czuję jeszcze długości auta, wolę nie zarysować swojej Mazdy. Po chwili już znajduję się na bocznych drogach Długołęki. Dodaje mocniej gazu, skrzynia ZF zrzuca bieg (albo dwa) i czuje kopnięcie. Zapomniałem, że twin scroll od BMW lubi sobie kopnąć, szczególnie po tym jak został potraktowany przez inżynierów Toyoty.

Auto na trójce zrywa lekko przyczepność co mnie lekko zaskoczyło, ale było mokro. Jazda chwilę po mgle może zaskoczyć. Po sprawdzeniu swojej odwagi wróciłem do spokojnej jazdy. W końcu to auto nie będzie tylko do wiecznego zapierniczania.

I tutaj pojawia się więcej plusów i jeden turbo minus. Także zacznę od turbo minusa, bo nie wiem czy to efekt tego że auto już miało nabite ponad 25 tys. km czy konstrukcji, ale na zwykłych polskich drogach skrzypiała belka od osłony bagażnika. Niby pierdoła, ale w aucie za 309 tys PLN jest to coś co wkurza. Jak gibajacy się fotel w 911 za ponad bańkę.

Przeżyłem to skrzypienie i sprawdziłem system grający. JBL Premium soudn system zamontowany w tym aucie naprawdę dawał radę i pomgół zapomnieć o mankamentach. Skupiłem się na wnętrzu. Sterowanie komputerem pokładowym – proste i przejrzystę, po niemiecku, tunel środkowy masywny, można dać rece odpocząć od trzymania kierownicy – cienkiej na górze i dole a masywnej po bokach. Ale – jak macie jakiś napój to zapomnijcie o komforcie trzymania ręki, zupełnie jak w RX-8 i masie innych sportowych samochodów. Wróćmy jednak to wnętrza. Guziki do przełączania trybu pracy na Sport (I Sport Individual), wyłączenia elektronicznych nianiek (które są irytujące) oraz systemu stop-start. Kieszeń na telefon z panelem indukcyjnym, do tego złącze USB i gniazdo 12V w którym normalnie jest zapalniczka, a tutaj była stylowa zaślepka – na plus. Na minus multimediów – zapomnijcie o Android Auto, tylko Apple CarPlay. System również pochodzi od BMW, ma tylko nakładkę graficzną od Toyoty. Przykre, ale ciągle mam nadzieję, że BMW w końcu zrozumie że ich samochodami nie jeżdżą tylko posiadacze iPhone`ów.

Zegar duży, czytelny, trochę pustawy, ale co zrobić. Wszystko przejrzyste. HUD, czyli Head-Up Display, dla jednych wada i tak też było dla mnie na początku, ale teraz przyzwyczaiłem się.

Nie jestem przekonany do jakości materiałów w środku auta. Skóra nie wydaje się na taką, która mogłaby przeżyć zbyt dużo jeżeli chodzi o przetarcia. Jest jednak przyjemna w dotyku, a same fotele po odpowiednim ustawieniu – wygodne i komfortowe.

Schowek pasażera jest wystarczający, na wode lub mniejsze rzeczy jest siatka po stronie pasażera. Kieszenie w drzwiach symboliczne. Zaskoczył mnie bagażnik. Pomimo przedziwnego otworu załadunkowego jest bardzo pojemny, są haczyki do zamocowania siatki, żeby drobnica nie latała po bagażniku oraz drugie gniazdo 12V jeżeli ktoś potrzebuję. Przestrzeń bagażową ucinają trochę głośnik, które znajdują się zaraz za fotelami kierowcy i pasażera, ale nie jest to nic co by przeszkadzało, a zbudowane są tak że można spokojnie położyć na nich coś lekkiego.


Zewnątrz auto prezentuję się dobrze. Linia nadwozia jest poprowadzona agresywnie przechodząc w stylowy kaczy kuper. Mogą denerować udawane wloty powietrza w nadkolach oraz drzwiach, ale to już specyfika dzisiejszych czasów. Stylowe felgi odsłaniają sporotwe hamulce, które wersji 340 konnej (380 po lifcie 2021) są must-have i spełniają bardzo dobrze swoje zadanie hamując ten przecinak.

Masywne “bioderka” są widoczne w lusterkach bocznych (po ich odpowiednim ustawieniu) co na początku może pomóc wyczuć auto, a z wyczuciem nie było problemu. Po niecałych 30 minutach z 3h jakie dostałem na spotkanie z GR Suprą czułem się jak u siebie i czułem odpowiedni respekt do tego auta. Szczególnie, że systemy bezpieczeństwa skutecznie ograniczały zapędy w czym pomagała skrzynia biegów. W trybie pracy automatycznej i przy ustawieniach normalnych zmienia ona dość szybko biegi nie dając katować auta, wszystko zmienia się kiedy odpalimy tryb sport i przejdziemy w tryb w pełni manualny. Do zmiany biegów mamy abo łopatki przy kierownicy albo ruch drążkiem do góry i do dołu. Wtedy auto może trochę przerazić, bo mocy nie brakuję, a turbo pilnuję żeby ciągle przypływała.

I tutaj pojawia się coś co mnie zauroczyło w aucie – Zawieszenie pozwala wykorzystać w pełni moc auta, ale tylko – TYLKO – jak wie co się robi z autem. W rękach niewprawnego kierowcy może być to bardzo niebezpieczne narzędzie co widać było parę razy na świecie i w Polsce.
Auto w prowadzeniu jest bajeczne. Jedzie tam gdzie się chce, jak pocisk sterowany, układ kierowniczy bardzo dobrze reaguje na to co przekazuję kierowca i również bardzo dużo przekazuję. Jedynym minusem są elektroniczne niańki i o ile systemy czytania znaków czy informujące o tym czy się jest za blisko auta to system pilnowania jazdy w liniach może przyprawić o nerwice. System jest opresyjny i przy wyższych prędkościach może naprawdę popsuć humor.

Jednocześnie musi być, bo auto przy szybkiej jeździe nie wybacza błędów. I to się chwali, bo po to auta sportowe powinny być tworzone – żeby nimi jeździć szybko i żeby wymagały od kierowcy pełnego skupienia przy pełnej prędkości.

Słowem podsumowania – auto bardzo przypadło mi do gustu. Jeździło mi się nim bardzo dobrze zarówno po drodze szybkiego ruchu jak i w mieście czy na obrzeżach. Przy tak zróżnicowanym stylu jeżdżenia fura spaliła tylko 12,5 L/100 km. Co jest dla mnie zaskoczeniem. Miłym

Czy kupiłbym? Jest w moim radarze zainteresowania pomimo wysokiej ceny (wersja 3.0 zaczyna się od 309 900 pln, a w 2021 będzie dostępny modeli po liftingu i mocą 380 koni).
Czy wybralbym wersje 2.0 258 KM? Nie wiem, nie miałem okazji się nią przejechać, ale dla kogoś kto nie potrzebuję blisko 400 koni mocy może być to dobra opcja na start, bo silniki BMW są podatne na modyfikacje

Zdjęcia wykonano za pomoc telefonu OnePlus 6T McLaren Edition